indywidualni.org


Odc. 79 – Gdy słońce wschodzi

Czasem życie staje się jednostajne i potrzeba pewnej odmiany, niecodziennej wycieczki. Zapraszam na relację z wyprawy w poszukiwaniu pierwszych promieni słońca. Redakcja w osobach mojej, Wasila oraz Jetiego przemierza mokre łąki, aby zbliżyć się do otaczającej nas natury. Odcinek dość oryginalny, swobodny, maksimum słów, minimum muzyki. Coś dla koneserów podcastu, szczególnie pierwszego sezonu.
[czas trwania 30:00, 27.5 MB ]
 


 http://podcast.indywidualni.org/go.php?id=85

♫ [ plik ]  Pobierz odcinek!

| Open Player in New Window

  

  • Wschody Słońca są świetne. Jak słuchałem to od razu przypomniało mi się jak 2 lata temu wstawałem o 3 żeby na 5 dojechać do pracy na czereśnie i te wschody widziane wychylonym przez okno pociągu. Albo dziś – siedzę siedzę przed kompem i od 3:30 coraz jaśniej a ja LOSTów oglądam popijając piwko. Przyjemne Słońce dziś rano było. A jeszcze przyjemniej się ogląda wschód jak się jest na obozie harcerskim i stoi na ostatniej warcie między 3 a 5. Obóz rozbity na cypelku nad jeziorem, pięęęęękny las dookoła, ptaki drą mordy i Słońce wychodzi zza horyzontu, mniam!

    Wasil – fajnie gadasz. Korasa pomijam bo on weteran podkastowy, a Jetiego prawie nie było ;) Wasil daje zabawne monologi.

    Pozdrowienia chłopaki.

    PS. Koras wybierasz się na KontestCamp w końcu?

  • Tfu, ja jeździłem na truskawki, nie czereśnie. Ale na czereśnie też kiedyś, tylko nie pociągiem.

  • Moje wywody wyciął egoista jeden ;P

  • Ciekawy odcinek. Końcówka brzmi jakby wszyscy byli zmęczeni ;)

  • Jak miałem 12-15 lat to jeździłem z kumplem na ryby. wstawaliśmy na dwie godziny przed świtem by dojechać naszymi rumakami (motorynka i komar) nad Zalew Koronowski (swoją drogą piękne tereny). To było coś, czego się nie zapomina mimo, że nie jestem wędkarzem. Pamiętam jak w jedną stronę jechało się często w rękawiczkach, potem na miejscu w przeciągu godziny rozbierało się do kąpielówek i gdy już słońce i ptaki całkiem się zbudziły – kąpaliśmy się w miejscu gdzie łowiliśmy ryby… Kto rano wstaje, temu pan Bóg daje!